W każdym miejscu, w którym jestem, zostawiam odcisk swojej duszy. Czasem w przypływie i odpływie fal- rytm bicia mojego serca. Czasem na korze drzew- ciepło mojego dotyku. Zostawiam swoją część a gwiazdy zapisują to w myślach na niebie. Świecąc w nocy o miejscach, które kocham...

Czasem wracam po swoich śladach, a czasem niosę miejsca na zawsze w sercu, będąc tam tylko raz..

Odwiedziłam ocean.

Dotyka on we mnie głębi marzeń, którymi drgam od zawsze. By siedzieć i gapić się w łodzie, oderwać się od ziemi i unosić się na wodzie. Wypłynąć na ocean, ukołysać go swoimi myślami i uspokoić fale. Nachylić się z łodzi i dotknąć wody ciepłą ręką. Stojąc przy brzegu czekając na dotyk przypływu i odpływu. Mierząc jak szybko sięgnie on kolan, a potem oddali się wraz z pianą, która tak dobrze czuła się na mojej skórze.


Stoję boso na plaży za rękę z moim mężem. Czuje to, co on na swojej skórze- energię oceanu. Patrzę na jej wysoką wibrację i pozwalam do mnie płynąć. Czuję, że mój mąż robi to samo. Swoją świadomością połączyłam się z moim mężem, plażą i powoli dalej...z wodą. Po prostu myśląc o nich z miłością. Z ciepłego serca pełnego zachwytu. Informacje między nami zaczęły przepływać bez przeszkód, tak, jak między kochającymi się istotami.


Ocean oddycha przeze mnie. Ja otulam nim wodorosty w tańcu prądów morskich. Kryształy wody układam w ozdobną pianę. Jednocześnie we mnie niepotrzebne mi już lęki, odeszły. Wybaczyłam sobie stare strachy... Energia, którą wytworzyłam wypełniona była światłem miłości.


Przypomniałam sobie kim jestem. Bo oddychałam całą sobą.

Moja dusza otulona jest z ciałem oddechem, w naturalnym i najlepszym dla mnie rytmie. Oddycham świadoma przypływu i odpływu. Wdech- kosmos wpływa do mnie, wydech- wchodzę dalej i dalej w siebie. W wszechświat. Wiem, kim jestem.


Zapletliśmy mocniej nasze ręce w siebie. W oceanie czułam odbicie naszej wspólnej energii. To, jak mój mąż rozgrzewał moje zmarznięte ręce. Było to tak czułe, jak przypływ powoli otulający wilgocią ziarna piasku. To jak parzyliśmy się na siebie, gdy drugie tego nie widziało, a pierwsze skupiało się na jego pięknej zmarszczce wokół oka. Było jak podróż muszli przez ocean patrzący na nią myślami.


Wróciłam do domu, niosąc ocean sobą. Otworzyłam drzwi szeroko, pozwalając energii wody wpłynąć i rozgościć się u mnie. Powoli zamknęłam oczy i drzwi otwierając je w głąb siebie.


Ocean przyszedł do nas w nocy i spotkał nas we śnie. Zaprosił na kolejny spacer na jawie.


Joanna


25 views0 comments

Recent Posts

See All