Updated: 7 days ago








Ta, która rozmawia z roślinami


Moja lniana sukienka powiewała lekko w rytm oddechu Prowansji. Wdech otulił mnie ciszą, wydech – oddałam tą ciszę do świata. Milczałam z roślinami. Rozmaryn przytulił się do moich myśli. Zwróciłam uwagę, jaką mam w nich wielką moc. Kwiaty róż kolorowo dotknęły moich palców, przepłynęły przez ręce i ramiona do serca. Właściwie do serc – każdy kolor kwiatu róży odnalazł we mnie swoje serce. Lilia wodna przytuliła się do mojego łona, bardzo delikatnie obejmując je płatkami i pyłkiem, który po chwili opadł na ziemię, dając początek kolorowym dzikim kwiatom. W ciszy wszystko jest możliwe.


I wtedy przemówiły drzewa. Zaszumiały do wiatru, posłańca przestrzeni, który uniósł ich słowa i ułożył na mojej skórze. Wybrzmiały w każdej mojej komórce: Przestrzeń twojego serca starsza jest od stworzenia świata. Dała początek galaktykom. Jesteś swoim własnym źródłem. Jesteś zawsze w najlepszym dla siebie miejscu.


Myśli moich nóg poprowadziły mnie w pole lawendy. W miejsce w sobie, które potrzebowało ciepła. Tam, gdzie czasem łódką tęsknoty dopływam, uderzam o brzeg, na którym siedzę w samotności. Teraz, już na tym brzegu, chcę usiąść przy Nim.


Cząstki mnie zawierały się w trawach, ścieżkach, motylach i chmurach. Odczułam się w jedności z wszystkim, co jest w kosmosie. We wszystkim, czym ja jestem. Zauważyłam siebie.

Stanęłam przed Marianne w Champ de Lavande. Uścisnęłam ją i opowiedziałam jej mój dzisiejszy sen. Czułam, że ona i tak go już zna, jakby przechodziła w nim blisko mnie lub nasze Anioły już się dziś widziały.


Swoim światłem rozpoznałam światło lawendy. Przyszłam z nią porozmawiać. Zamknęłam oczy w przestrzeni, która wirowała wokół, łącząc nas miłością.

Poczułam energię słońca, które wychodzi zza puszystych chmur i wybiera mnie. Swoją uwagą – ogrzewając moją. Poczułam, jak całe moje ciało pulsuje śmiało w najlepszym dla siebie rytmie. Ziemia czuje każdy mój ruch i trzyma mnie w swoich bezpiecznych ramionach. Otworzyłam oczy z myślą, że we wszystkim, co jest, znajdę tylko miłość. Pod korą leśną, pod mchem i pod stopami widzialnych i niewidzialnych istot.


Świat zewnętrzny złączył się z moim wewnętrznym światem. Jeszcze łatwiej pozwoliłam sobie zobaczyć świetliste anielskie istoty. Stały wokół mnie, lśniąc w polu. Jakby ich temperatura była temperaturą słońca. Wypełniały serce ciepłem, które rozjaśniło moje myśli i nadały ciału więcej czułości.

Podeszłam do Marianne, czekała na mnie cierpliwie z wyciągniętą ręką, podając mi szklankę lemoniady ocieploną miłością, której mi życzyła.


Słońce wzmocniło ciepło swoich promieni i dotknęło nimi delikatnie kwiatów lawendy, rozpylając jej słodki zapach. Moje ogrzane serce powiększyło przestrzeń swojego świata, zapraszając wszystko, co dobre. I wszystko odpowiedziało.

Joanna Bieniarz, Roślinna






Oto jeden z rozdziałów książki, którą napisałam wraz z roślinami i wraz z nimi chciałam oddać go twojemu sercu. Czytając go, obdaruj się tym, co dobre i najpiękniejsze dla ciebie. Zwróć uwagę na to, jak pełna miłości jest twoja Dusza.


Już niedługo książka ukaże się światu i będzie dostępna dla ciebie na tej stronie.

Miłość i światło

Joanna




182 views0 comments

Recent Posts

See All