Jestem księżycowa. Zgodna z wodami kosmosu we mnie i moimi- w kosmosie. Nawilżona czystym przepływem moich odczuć- pełni, nowiu, momentach kiedy mnie przybywa i ubywa. Za każdym razem jestem inna i tak samo prawdziwa. Cykliczna i stała.


Moje źródło otulam przestrzenią moich rąk, przez skórę przenikam do siebie, jest tu wszystko co stworzyłam, początek wszechświata i mój własny- w łonie. Oddycham przez nie, myślę, odczuwam, tworzę i zmieniam. W tańcu pod słońcem i gwiazdami. Pod wodą i na wietrze. W ruchu tym samym, jaki czuję wewnątrz siebie, w najgłębszej pierwszej przestrzeni początku.

A potem senna, układam się kwiatami lilii na wodzie. Otwieram łono na blask księżyca, zamykając swoje płatki. Wchodzę w głąb swojej kobiecości. By rozkwitnąć.

Zanurzyłam się pod wodę. Coraz głębiej sięgając jej połączenia z ziemią. Przybrałam świadomość nimfy wodnej. Zmieniając swój kształt i swoją gęstość. Usiadłam na dnie jeziora, otoczona korzeniami lilii wodnych. Z ich silnie osadzonych kłączy wyrastały długie ogonki liściowe, plotły się w górę do światła, otulając po drodze przestrzeń wody. Na powierzchni układały się wygodnie w liście i kwiaty. Owoc by dojrzeć, zanurzył się pod wodę, jakby lilia chciała łączyć swoją istotą wszystkie znane sobie żywioły. Spojrzałam w górę w stronę księżyca, jego blask wędrował z grubych wodnych liści, kwiatów, po zielone łodygi, do korzeni. Do ziemi, która wzbogaciła się piękną energią księżyca, aromatyzowaną wodą i roślinami jeziora.


Kwiaty lilii wodnej zamykają się na noc, układając w pąki dla księżyca i otwierają za dnia dla słońca. Pomyślałam o swojej kobiecości, o swoich kwiatach, pąkach i owocach.


Miłość&światło

Joanna

44 views2 comments

Recent Posts

See All